''Dwór skrzydeł i zguby'' Sarah J. Maas

''(...)Jeśli on był ciemnością, ja byłam migoczącymi gwiazdami, które dobrze widać tylko w jego ciemnościach''.

Ferya z powrotem trafia na Dwór Wiosny. Tamlin nie przypuszcza, że jego ukochana doprowadzi go do zguby. Księżna Dworu Nocy krok po kroku układa misterną sieć kłamstw, aby lud Księcia Dworu Wiosny obrócić przeciwko niemu, a własnemu zapewnić bezpieczeństwo. Król Hybernii nadal jest w posiadaniu kotła, za pomocą którego mógłby zburzyć cały świat. Nie tylko istot Fae, ale również ten ludzki, po drugiej stronie muru. Ferya musi dowiedzieć się, gdzie Hybernijczycy zamierzają uderzyć oraz jak długo kocioł będzie regenerował siły po ostatnich wydarzeniach. Wojna jest tuż, tuż, potrzebni są sojusznicy i nowe sprzymierza, lecz komu można zaufać? Kto będzie wrogiem, a kto przyjacielem? Czy Księżnej Dworu Nocy, jej towarzyszu i przyjaciołom uda się stworzyć lepszy świat?

Uwielbiam twórczość Sarah J. Maas. Seria ''Szklany tron'' definitywnie podbiła moje serce. Również pierwsza i druga część Dworów zapisała się w mojej pamięci. Jeśli chodzi o ''Dwór skrzydeł i zguby'' nie do końca zostałam usatysfakcjonowana. Ferya w roli szpiega wyszła dość niewiarygodnie. Oczekiwałam większej ilości napięcia, intryg, a otrzymałam coś, co w rezultacie okazało się niewiele wznosić do fabuły. Autorka zmarnowała potencjał tego wątku, a właśnie na niego po drugiej części czekałam najbardziej. Było też wiele niedokończonych wątków takich jak więź pomiędzy danymi bohaterami. Autorka zaczynała temat, krążyła wokół niego, a ostatecznie go porzucała. Brakowało mi rozwinięcia postaci Nesty. Moim zdaniem autorka nie w pełni wykorzystała wyrazistość tej postaci. Nesta to osoba, która z zewnątrz jest twarda i niewzruszona jak stal, a więc autorka mogłaby bardziej podkreślić te cechy, a zrobiła z niej przez większość fabuły milczącą dziewczynę. Również postać Nesty została mało pokazana i straciła na wyrazistości. Jej postać zawsze była gdzieś tam z boku, nie płynęła wraz z wydarzeniami do przodu, a wręcz pozostawała w tyle. Z racji tego, że zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie ma wyjść kolejna część Dworów, to te niedopowiedzenia potraktuję jako okazję do rozwinięcia ich w kolejnej części. Tak czy siak mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.

Skoro moje bolączki zostały wyznane to przejdę do plusów.  W książce z pewnością nie brakowało akcji, intryg i przygód. Bohaterowie nie raz stawali przed trudnymi wyborami, czy musieli wyjść naprzeciw własnym lękom. Ich przyjaźń nie raz zostawała wystawiona na próbę, a oni pomimo tego wciąż przy sobie trwali. Ich więź i lojalność były niesamowicie silne, czego nie raz udowodnili. Sarah J. Maas zręcznie manewruje pomiędzy prawdą, a kłamstwem. Tu nie ma ludzi złych i dobrych, nie wiemy czego po kim mamy się spodziewać, a autorka nie raz nas zaskakuje i mąci w głowie. Dbałość o szczegóły, niespodziewane zwroty akcji, przyjaźń, lojalność, miłość i walka o lepsze jutro - to wszystko składa się na tę powieść. No i nie mogłabym nie wspomnieć o Rhysandzie, który tak bardzo różnił się od Tamlina. Kiedy zaczęłam przygodę z tą serią, a na scenę wkroczył Książę Dworu Nocy nie rozumiałam dlaczego większość czytelniczek do niego wzdycha. W końcu, kiedy ja to pojęłam, zaczęłam wzdychać i ja. Rhysand w przeciwieństwie do Tamlina traktował Feryę jak równą sobie i pozwalał jej na własne wybory. Słuchał jej i wspierał ją w swoich działaniach, a do tego ten jego swawolny urok również robi swoje.  

Pomimo wszystkiego nie potrafiłam oderwać się od książki. Autorka od razu wciągnęła mnie w wykreowany przez siebie świat. Sprawiała, że chciałam więcej i więcej. Mam nadzieję, że w kolejnej części znajdę to czego brakowało mi w tej, a autorka jeszcze nie raz mnie zaskoczy i pozwoli na nowo zakochać się w swojej twórczości. 

Oryginalny tytuł: A Court of Wings and Ruin 
Cykl: Dwór Cierni i Róż (tom 3)
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 25 października 2017 rok
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński 
Liczba stron: 524
Oprawa: miękka

Rabat na książki w księgarni Editio


 Kochani, jakiś czas temu ruszyła księgarnia internetowa wydawnictwa Editio (link: https://editio.pl). A jak wiadomo przed świętami jest okres, kiedy każdy szuka prezentów dla siebie lub najbliższych. I wydawnictwo wychodzi nam naprzeciw z rabatem -30% (nie łączy się on z innymi promocjami). Podczas składania zamówienia wystarczy wpisać kod z grafiki: WINTER30 - zniżka zostanie naliczona automatycznie;) A ja ze swojej strony polecam zaopatrzyć się w serię Driven K. Bromberg ❤

''Złotowidząca. Ucieczka'', ''Złotowidząca. Schronienie'' Rae Carson

Georgia, rok 1849. Leah Westfall nie wiedzie łatwego życia. Z powodu choroby ojca to ona przyjęła jego obowiązki. Oprócz szkoły, swój czas poświęca polowaniu na zwierzynę i uprawę roli. Wraz z rodzicami mieszkają biednie i taki wiodą żywot, ale w jej rodzinie nigdy nie brakowało ciepła i miłości. Miała kochającą i czułą rodzinę oraz oddaną klacz. Dziewczyna ma również najlepszego przyjaciela, który marzy się stać dla niej kimś więcej. Leah posiada również niesamowity dar, który jest bardzo cenny i dlatego rodzina ukrywa go przed innymi. Mianowicie wyczuwa złoto, które do niej krzyczy, przyzywa ją. Czuje ją w ziemi, w strumyku... Wszędzie jest w stanie wyczuć drogocenną bryłkę i pył. W szale gorączki złota, która ogarnęła wszystkich ten dar może przysporzyć jej niebezpieczeństwa. 
Pewnego dnia, wracając do domu dziewczyna odkrywa coś, co zatrzęsie jej światem. Zostanie zmuszona uciekać i wybrać się do Kalifornii, aby odszukać swojego przyjaciela. Ścina włosy i ubiera się jak chłopak, aby zminimalizować zagrożenie, ale niebezpieczeństwa i tak ją nie ominą. 

''Złotowidząca'' to dla mnie dość nietypowa młodzieżówka, bo jej akcja toczy się w 1849 roku, w realiach, w których posiadanie niewolnika było czymś normalnym. Oprócz tego, że główna bohaterka ma dar złotowidzenia, ta historia nie przypomina fantastyki. Autorka wykreowała silną i odważną kobiecą postać jaką jest Leah. Dziewczyna nie boi się ciężkiej pracy, jest pracowita, umie liczyć na siebie i nie brakuje jej dobroci i lojalności. Nie raz wykazała się bezinteresownością. Ktoś porównał, kiedyś ''Złotowidzącą'' do ''Buntowniczki'' i ja się z tym zgadzam, ale więcej podobieństw pomiędzy historiami obu dziewczyn widać dopiero w drugiej części. Nie martwcie się! To nie znaczy, że te historie są do złudzenia podobne, lecz po prostu mają wspólny mianownik. 
Autorka porusza dosyć trudny temat jakim jest niewolnictwo, prześladowania i jawna wrogość wobec plemion indiańskich, co ciekawe autorka na pierwszy plan wysunęła postać o takich korzeniach, która musi mierzyć się z nienawiścią ''białych''. Główna bohaterka podczas swojej przygody poznaje ludzi dobrych i złych i z czasem dochodzi do wniosku, że nie każdy ''biały'' jest dobry, jak i nie każdy ''Indianin'' zły. 
Pierwsza część może wydawać się nie do końca ciekawa i monotonna. Bohaterowie ciągle podróżowali, co momentami było nużące, ale podczas tej wędrówki nie zabrakło dreszczyków grozy. Autorka umilała nam czas również opisem krajobrazów, jednak wiadomo - co za dużo to nie zdrowo. Jednak od książki nie mogłam się oderwać i czytałam ją z zapartym tchem.
Druga część za to jest o wiele lepsza i nadrabia to, czego nie posiadała część pierwsza. Akcja jest bardziej dynamiczna, jest więcej niebezpieczeństwa i zwrotów akcji. Leah znajdzie się w prawdziwym niebezpieczeństwie i będzie musiała się wykazać sprytem, cierpliwością i odwagą. Będzie zmuszona kłamać, aby przeżyć i ocalić ludzi, których kocha. Odkryje również coś, co stanie się dla niej istotne. Nauczy się, że złoto jest mniej cenne, od ludzkiej dobroci, która przynosi więcej. Autorka poprzez obie części stopniowo przeprowadza przemianę głównej bohaterki. Leah z nastolatki stanie się młodą kobietą, która wie czego oczekuje od życia i nie będzie się bała po to sięgać. 

''Złotowidząca'' pomimo nie najlepszych początków, trochę za bardzo monotonnej pierwszej części to warta uwagi młodzieżówka. Intrygująca, wciągająca od pierwszej do ostatniej strony. Autorka w umiejętny sposób przedstawia nam realia dziewiętnastowiecznej Ameryki, rysuje za pomocą słowa przepiękne krajobrazy i tworzy wyraziste postacie. Tu zło przeplata się z dobrocią. Nic nie jest czarno białe. Oprócz świetnej fabuły, ta książka niesie również ze sobą przesłanie, które warto poznać. 

Oryginalny tytuł:
Walk on Earth a Stranger (''Złotowidząca. Ucieczka'')
Like a River Glorious (''Złotowidząca. Schronienie'')
Cykl: Złotowidząca (tom 1). (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 
''Złotowidząca. Ucieczka''- 24 maja 2017 rok 
''Złotowidząca. Schronienie'' - 18 października 2017 rok 
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz 
Liczba stron:
''Złotowidząca. Ucieczka''- 384
''Złotowidząca. Schronienie'' - 352
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

''Listy do utraconej'' Brigid Kemmerer

Juliet jest wrażliwą nastolatką, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojej mamy. Dlatego od wielu miesięcy zostawia na jej grobie listy, bo to jedyny sposób, by ukoić swój ból i uporać się ze stratą. 

Delcan to zbuntowany nastolatek z nie najlepszą reputacją. Uczniowie się go boją, ale i on nie stara się z nimi zaprzyjaźnić. Chłopak w ramach kary odbywa na cmentarzu prace społeczne. Podczas porządków, na jednym z grobów znajduje list. Jest zaintrygowany słowami pełnymi cierpienia. Nie zastanawiając się dłużej pod tekstem autora dopisuje własną wiadomość. Kiedy Juliet odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność jest wściekła i postanawia odpisać nieznajomemu. Tak rozpoczyna się ich wspólna korespondencja. Cmentarna Dziewczyna i Mrok z czasem stają się dla siebie coraz bliżsi. Jednak ich przyjaźń zostanie wkrótce wystawiona na ciężką próbę.

Co kieruje naszym życiem? Przeznaczenie czy przypadek? Czy można odpowiadać za decyzje innych ludzi?
Juliet i Declan - obydwoje stracili dla siebie bliskie osoby. Poczucie winy ich przygniata. Zastanawiają się, czy gdyby podjęli inne decyzje nie doszłoby do tragedii. Nastolatkowie rozmawiają o poczuciu winy, odpowiedzialności, ścieżkach życiowych i przeznaczeniu. Z każdą kolejną wiadomością uczą się czegoś nowego i podwyższają sobie poprzeczkę. Krok po kroku rozumieją rzeczy, których nie chcieli widzieć. Wiadomości, które dla siebie wysyłają stają się czymś w rodzaju terapii, ale również przybliżają ich do siebie. Jednocześnie toczy się realne życie, w których poznajemy ich zachowania. Declana poznajemy jako agresywnego i zbuntowanego nastolatka, a Juliet jako cichą dziewczynę, która nie boi się postawić. Autorka stopniowo pokazuje nam ich przemianę, odkrywa skrywane lęki i ulecza. Są tu pokazane również relacje z rodzicami i ze społecznością, która ocenia nie znając całej sytuacji.

Akcja w książce jest na przemian monotonna i żwawsza. Są momenty, kiedy masz książkę odłożyć i zająć się przeglądaniem czegoś innego, ale i takie, kiedy nie można się oderwać od lektury. Ja naprawdę świetnie spędziłam przy niej czas. Szczerze mówiąc podchodziłam do tej książki sceptycznie, ale ostatecznie się nie zawiodłam. Jest to piękna i mądra historia o poszukiwaniu siebie, własnych dróg i relacjach międzyludzkich. O tym jak ludzie łatwo skreślają kogoś na podstawie tylko jednego błędu. Autorce nie zabrakło pomysłu na fabułę, a całą książkę poprowadziła lekkim stylem.
Chociaż początek nie jest najlepszy, momentami czegoś w akcji brakuje warto sięgnąć po tę pozycję. Jest pouczająca i niesie nadzieję. 

Oryginalny tytuł: Letters to the Lost
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 27 września 2017 rok 
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski 
Liczba stron: 400
Oprawa: Miękka

''Podniebny lot'', ''Pod samym niebem'' R.K Lilley

Bianca jest wysoką i jasnowłosą stewardessą linii lotniczych. Wraz ze swoim przyjacielem Stephenem, pracują w klasie pierwszej. Kobieta w swojej pracy jest profesjonalistką, chociaż nie raz musiała obsługiwać znane osobowości. Jest chłodna, opanowana i nigdy nie pozwala sobie na poufałość. Tylko jeden mężczyzna jest w stanie wytrącić ją z równowagi, który sprawia, że miękną jej kolana, a ona sama traci swój profesjonalizm. James Cavendish - miliarder o przeszywającym spojrzeniu niebieskich oczu. Mężczyzna składa jej nietypową  propozycję, w której zawarta jest obietnica dominacji, rozkoszy i bólu. Początkowo kobieta odmawia, ale nie jest w stanie wyprzeć ze swych myśli Pana Przystojnego i ostatecznie zgadza się na niezobowiązujący seks, mając nadzieję, że kiedy zaspokoi swoją ciekawość, każde pójdzie w swoją stronę. 

W dzisiejszej recenzji opiszę nie jedną, a dwie książki. Mianowicie pierwszą i drugą część serii w przestworzach, której byłam bardzo ciekawa i tak o to trafiła w moje ręce. Napisałam wspólną recenzję, bo ''Pod samym niebem'' jest przedłużeniem kontynuacji pierwszej części. Różnią się od siebie jedynie dynamiką akcji, ale fabułą są bliźniaczo podobne i druga część nie wnosi wiele nowego. Jest dodany jeden nowy wątek, ale to tyle. Jednak to nie znaczy, że nie warto sięgnąć po obie, bo moim zdaniem jedna nie mogłaby istnieć bez drugiej.

Bianca to kobieta pozornie chłodna, opanowana i twardo stąpająca po ziemi. Jednak w środku nadal jest zlęknioną, małą dziewczynką, która widziała okropne rzeczy. Jej przeszłość wpłynęła na jej teraźniejsze decyzje i sposób życia. Nie potrafi się pozbyć strachu i lęku, że przeszłość ją w końcu dopadnie. Jedyną jej podporą jest jej homoseksualny przyjaciel Stephens, który jest dla niej jedyną rodziną. Ma w nim oparcie i zawsze może na niego liczyć. Bianca boi się wchodzić w związki, nie potrafi okazywać uczuć, nawet zwykłe przytulenie kogoś jest dla niej niekomfortowe. 

James to z kolei postać pełna sprzeczności, ale moim zdaniem bardziej wyrazista od Bianci. Z jednej strony czuły i troskliwy, a z drugiej chłodny, niedostępny i dominujący. Nie zawsze potrafiłam go rozgryźć i mam wrażenie, że do pory nie zgadłam, co też chodzi mu po głowie. Zdecydowanie zabrakło mi narracji z jego strony, więc mam nadzieję, że w trzeciej i w czwartej części autorka ją wprowadzi. O jego postaci najwięcej dowiadujemy się w części drugiej. Były takie momenty, kiedy widziałam w nim małego chłopca, który pragnie być docenionym i akceptowanym. Było w tym coś smutnego i wzruszającego, że taki władczy mężczyzna, który ma wszystko czego chce, najbardziej pragnie tego, a pod opanowaną maską skrywa się poraniony człowiek. W pierwszej części tego nie zauważyła, ale w drugiej było parę takich przebłysków. 
Autorka zręcznie manewruje tajemnicami i niedopowiedzeniami. Krok po kroku odkrywa kolejne kart z przeszłości głównych bohaterów, ale z każdym jej odwróceniem mamy jeszcze więcej pytań. R. K Lilley ma lekkie pióro i żart, co sprawia, że przez książki się wpłynie. Ja wręcz nie mogłam się od książki oderwać, tak mnie pochłonęła, że od razu chwyciłam za drugą część. Nie są to idealne powieści, fabuła jest trochę niedopracowana, w obu częściach zabrakło mi rozwinięcia jednego z wątków, który moim zdaniem autorka zbyt szybko kończyła. W drugiej części dzieje się o wiele mniej niż w pierwszej, ale autorka rekompensowała mi to samą postacią Jamesa. Niektóre zachowania głównych bohaterów mogą wydawać się dziecinne, ale kiedy spojrzeć na to, co obydwoje musieli przeżyć, wydaje się to być naturalnym. Nasza przeszłość odbija się na nas i kształtuje nas, nasze życie oraz decyzje, a im bardziej pokręcona, tym większe piętno zostawia na naszym umyśle. Wiem coś o tym. 

''Podniebny lot'' i ''Pod samym niebem'' to historia ludzi, którzy żyli z własnymi demonami. James i Bianca, obydwoje mieli ponure dzieciństwo i dorastanie. Byli niepewni siebie i przyszłości, od której nie potrafili uciec. Nie są to idealne książki, ale pomimo paru minusów są warte przeczytania. Ja przy obu częściach miło spędziłam czas. Mogłoby być lepiej to fakt, ale liczę na to, że autorka zrekompensuje mi to w kolejnych częściach. Od takich książek nie oczekuję wiele, wiem czego się spodziewać. Autorka wplotła w fabułę relację BDSM, ale nie jest ona tak barwna i brutalna jak przy innej książce tego gatunku, którą czytałam, więc myślę, że nikogo nie powinien ten wątek zgorszyć. Jeśli lubicie ciepłe, a zarazem smutne historie, namiętność i dominację. Władzę i pieniądze, a do tego przystojnych facetów to ta książka sprawdzi się idealnie. Jest w sam raz do odprężenia się i mile spędzonego czasu. 

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, chociaż recenzja jest wyjątkowo długa jak na mnie. 

Oryginalny tytuł: 
In Flight (''Podniebny lot''), 
Mile High (''Pod samym niebem'')
Cykl: W przestworzach (tom 1), (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red/Helion
Data wydania: 
''Podniebny lot'' - 6 lipca 2016 rok
''Pod samym niebem'' - 14 września 2016 rok 
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Liczba stron: 
''Podniebny lot'' 320
''Pod samym niebem'' 328
Oprawa: miękka

''King'' T.M Frazier

'' - W więzieniu dotarło do mnie, że wszyscy jesteśmy jak mrówki.
- To znaczy?
- Chodzi o to, że wszyscy się kręcimy, wykonując jakieś nic nieznaczące zadania. Mamy tylko jedno życie. Jedno. A spędzamy tyle czasu, robiąc coś, czego nawet nie lubimy. 
Ja już nie chcę tak żyć''.

King to mężczyzna, który bierze, co chce i nie pyta nikogo o zdanie. Nikt nie chciałby z nim zadrzeć. Jest niebezpieczny, przerażający i uwielbia karmić się strachem innych ludzi. Wraz z przyjacielem Preppym prowadzi życie wyjęte spod prawa. King robi, co tylko chce. Jego życie pełne jest kobiet, imprez i alkoholu. Kradnie i zabija, sprzedaje dragi i broń - uwielbia to. Tym bardziej, że ma już pozycję największej szychy w przestępczym świecie. 

Doe po tajemniczym wypadku, kiedy to została odnaleziona w kontenerze, prowadzi bezdomne życie. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi. Nic nie wskazuje również na to, aby była poszukiwana. Dziewczyna dosłownie wylądowała na ulicy, gdzie poznaje ćpunkę Nikky, która wprowadza ją na imprezę Kinga. Zdesperowana dziewczyna marząc o bezpieczeństwie i pełnym żołądku decyduje oddać swoje ciało przypadkowemu mężczyźnie. Jednak z powodu nieporozumienia zostaje więźniem Kinga. Pomiędzy nimi wybucha nienawiść, ale i namiętność, która komplikuje plan mężczyzny, aby odzyskać to, co utracił.

''King'' to jedna z tych książek, które nie spodobają się każdemu. Dlaczego? Ona wręcz ocieka brutalnością, namiętnością i wulgaryzmem, a niekiedy prowadzi do zniesmaczenia. Nie ma, co się dziwić. W końcu cała akcja książki obraca się w przestępczym półświatku, a on rządzi się swoimi prawami. 

King to mężczyzna tajemniczy, władczy i brutalny. Trzyma się własnych zasad i nie daje się nikomu wykiwać. Jednak pod tą maską skrywanego twardego przestępcy skrywa się człowiek, który pragnie normalnego życia. Jego postaci nie potrafiłam polubić od razu. Wielu jego zachowań nie pochwalałam, uważałam go za aroganckiego palanta, jednak z czasem przekonał mnie do siebie. Polubiłam go. Chociaż moje serce najabrdziej podbiła drugoplanowa postać jaką jest Preppy - specyficzny facet, z jednej strony zabawny, a z drugiej ponoć bezwzględny. Nie raz mnie rozbawił.
Doe to kobieta ''chodząca zagadka''. Nic o sobie nie wie, a więc i my nie wiemy wiele o niej. Jest zagubiona, skazana na siebie i słaba, ale to ostatnie to tylko z pozoru. Nie brakuje jej odwagi i potrafi zawalczyć o swoje. Jest pyskata i sarkastyczna nawet w obliczu przerażenia. 
''King'' to książka, która wciągnie Cię bez reszty, a końcówka pozostawi z wielkim głodem. Pokazuje jak przeszłość wpływa na naszą teraźniejszość.
Chcesz wkroczyć do przestępczego świata, gdzie brak miejsca na czułe słówka i romantyczne teksty? Nie boisz się brutalności wymieszanej z namiętnością? W takim razie ta książka jest dla Ciebie. 

Oryginalny tytuł: King

Cykl: The King (tom 1)
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: listopad 2017 rok
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka ze skrzydełkami

''Przebudzenie Olivii'' Elizabeth O'Roark

Olivia Fineggan jest uzdolnioną biegaczką, która na swoim koncie ma trzy rekordy w biegach długodystansowych. Z powodu pewnego incydentu w poprzedniej szkole, zostaje przeniesiona do East Colorado University. Jej nowym trenerem zostaje niewiele starszy od niej Will, który od początku nie kryje, że nie chce jej w swojej drużynie. Olivia wraz ze swoim atrakcyjnym wyglądem i nieposkromionym charakterem to zwiastun kłopotów, a ostatnie czego chciałby mężczyzna to problemy. Will i Olivia od początku czują do siebie niechęć, a pomiędzy nimi często wybuchają potyczki słowne. Jednak, kiedy Will przypadkowo poznaje sekret Olivii, nie może o niej zapomnieć. Postanawia pomóc jej z własnymi demonami. Jednak im częściej się widzą, tym silniejsze jest przyciąganie pomiędzy nimi, które nie powinno mieć nigdy miejsca w relacji trener - zawodniczka. 

Ah! Zanim sięgnęłam po tę książkę wiedziałam, że mi się spodoba. Autorka od początku buduje napięcie tajemnicami i niedopowiedzeniami. Poznajemy Olivię - dziewczynę o pyskatym języku, która pod maską pewności siebie skrywa w sobie nieśmiałą i zranioną istotę. Przeżywa traumę z dzieciństwa, która objawia się tym, że w nocy lunatykuje biegnąc. Dlaczego? Bo głos we śnie od niej tego żąda, każe jej biec szybko i nie oglądać się za siebie... Co takiego skrywa w sobie dziewczyna? Z jakimi demonami musi się zmierzyć?

No i tu do akcji wkracza Will, który jest nieustępliwy i surowy. Początkowa niechęć do Olivii zamienia się w ciekawość, troskę, a im częściej ze sobą przybywają tym bardziej zaczynają coś dla siebie znaczyć. Bardzo polubiłam jego postać. Autorka ukazała go jako człowieka, który z poczucia winy wziął na swoje barki odpowiedzialność, która go przerosła. Nie był szczęśliwy tym bardziej, że musiał poświęcić swoją pasję i marzenia.

Autorka do fabuły wplotła wątek kryminalny, który jednak jest dosyć delikatny i moim zdaniem nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły. Owszem było interesująco, trzymało trochę w napięciu, ale kiedy doszłam do jego finału poczułam się oszukana, bo szczerze mówiąc spodziewałam się większego dreszczyku emocji. Relacja pomiędzy głównymi postaciami rozwijała się stopniowo, co uwielbiam, bo wypada to dosyć naturalnie. Chciałabym również wspomnieć o pobocznych postaciach takich jak Erin, Brendan i Dorothea, które zostały dobrze wykreowane i cieszyłam się, że autorka nie odstawiła ich na boczny tor wraz z rozwijającą się akcją.

Elizabeth O'Roark ma lekkie i zabawne pióro. Książka wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony. Autorka jako jedna z nielicznych potrafiła rozwinąć główne zainteresowania bohaterów tak, aby były nie tylko zbędnym dodatkiem. Fabuła nie jest idealna - ma kilka niedociągnięć, a jeden z wątków mógłby być inaczej poprowadzony. Jednak uważam, że ta książka jest warta polecenia i przeczytania. Nie zabraknie tu chemii pomiędzy bohaterami, zabawnych momentów, decydujących chwil oraz życiowych zmagań się głównych bohaterów. 

''Przebudzenie Olivii'' to historia dwojga ludzi, którzy zbyt szybko musieli dorosnąć, a na swoich barkach nosili ciężar winy. Ta historia pokazuje, że nie odnajdziemy szczęścia  spełniając oczekiwania innych, a demony zawsze można pokonać. Chociaż książka nie do końca spełniła moje oczekiwania to i tak jestem zachwycona. Spędziłam przy niej udanych parę godzin i z pewnością, kiedyś zechcę do niej wrócić. 

Oryginalny tytuł: Waking Olivia
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Data wydania: 21 października 2017 rok
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 

''Gwiazdy, które spłonęły'' Melissa Falcon Field

''Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca''.

Claire stara się być dobrą żoną i matką oraz przykładną kobietą z sąsiedztwa. Jednak jej życie nie jest takie idealne jakby chciała. Kobieta żyje pozorami, pod którymi skrywa swoją samotność, niezadowolenie z małżeństwa i nowego życia. Musiała poświęcić swoją karierę naukową, aby jej mąż mógł spełniać się zawodowo. Claire coraz częściej powraca do młodzieńczych lat. Wspomina czas, który pozostawił w niej traumę oraz Deana - swoją pierwszą miłość. Coraz częściej pragnie powrócić do czasów, kiedy była spontaniczna.
Pewnego dnia Claire odbiera na Facebooku wiadomość od Deana. Niewinne rozmowy zamieniają się w flirt. Czy kobieta zaryzykuje stratę swojej rodziny i wejdzie w tę niebezpieczną grę?

Przyznam, że dawno żadnej książki nie czytałam tydzień. Na początku zganiałam to na brak chęci na czytanie, ale w końcu doszłam do wniosku, że to nie ze mną jest problem, a z książką. Mianowicie z główną bohaterką, bo pomysł na fabułę okazał się naprawdę dobry i z pewnością pouczający, ale wykonanie okazało się być słabe. Dawno żadna bohaterka nie budziła we mnie takiej odrazy i zniesmaczenia jak Claire. Nie potrafiłam zrozumieć jej postępowania. Fakt to przykre, że czuła się samotna i wyobcowana, ale moim zdaniem robiła to na własne życzenie. Czy tak trudno jest powiedzieć mężowi, że wcale nie jest w porządku? Usiąść, porozmawiać szczerze, znaleźć rozwiązania i kompromisy? Miała wiele okazji, ale zbywała to albo fochem, albo milczeniem. Wiele sytuacji w tej książce było absurdalne i chore. Nie będę spolerować, bo jedna z tych rzeczy ma duży wpływ na fabułę.
Jedyne za, co mogę tę książkę pochwalić to za tło psychologiczne oraz za to, że dzięki niej można zrozumieć jak wiele rzeczy rozwiązuje szczera rozmowa oraz to, że wiele małżeństw byłaby bardziej szczęśliwa, gdyby wprowadziła ją w swoje związki.
''Gwiazdy, które spłonęły'' to książka o  traumie z dzieciństwa, nieszczęśliwym małżeństwie i powrocie do młodzieńczych lat. 
Autorka ma łatwy i lekki styl pisania, co dla niektórych może okazać się autem. Jednak mi książka się dłużyła. Osobiście nie sięgnęłabym po nią drugi raz. Zwyczajnie nie okazała się być w moim guście. 

Oryginalny tytuł: What Burns Away
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Alicja Laskowska
Data wydania: 20 października 2017 rok 
Liczba stron: 376

''Arsen. Opowieść o nieszczęśliwej miłości'' Mia Asher

''Miłość jest nieskończona.

Nie ma początku ani końca.
Nie ma punktu wyjścia, nie ma mety.
Miłość po prostu jest.
Miłość się rodzi, rośnie, dojrzewa, a czasem umiera.
Ale wspomnienia pozostają z tobą do ostatnich godzin, w których oddychasz.
Można się zakochać, można się odkochać.
Ale pokochasz ponownie.
Zawsze.''


Spotkanie Cathy i Ben było piękne i mogłoby być inspiracją dla filmów romantycznych. Spotkali się na lotnisku, wśród strug deszczu. Pierwsze spojrzenie w oczy, rozmowa, śmiech i w końcu pocałunek, który rozpalił iskry. Cathy była szczęśliwa. Ben był przystojny, wiele dziewczyn się za nim oglądało, ale on chciał tylko ją. Widział tylko ją. Od chodzenia, przeszli do małżeństwa. Wspólne mieszkanie, starania się o dziecko. Wydawało im się, że ich miłość jest wystarczająco silna, aby przetrwać wszystko. Jednak pierwsze poronienie Cathy, potem drugie i trzecie złamały ją. Ból i cierpienie przesłoniły ich wspólne, szczęśliwe dni. W Cathy została pustka, która wciąż rozżalała się bólem. Kobieta rzuciła się w wir pracy, z każdym dniem coraz bardziej oddalając się od Bena. Podczas kolejnego zlecenia poznaje Arsena - kobieciarza o niezwykle niebieskich oczach. Mężczyzna daje jej ukojenie i ucieczkę od problemów. Jednak czy będzie to warte swojej ceny?


“Arsen” to kolejna książka, której nie potrafię przypisać skali. Jest mocna. To historia dla ludzi o mocnych nerwach, którzy w każdej sytuacji potrafią zachować obiektywizm. Mi było trudno - uwierzcie. Nie chcę za bardzo Wam spoilerować, chociaż wierzę, że pewnie sporo osób zdążyło już to zrobić. Więc nie będę się rozpisywać.
Postać Cathy i Arsena możecie polubić albo nie. Możecie szukać dla nich usprawiedliwienia albo ich potępić. Ja miałam tak wiele różnych, sprzecznych ze sobą emocji. Byłam wściekła, smutna, zrozpaczona. Ta książka złamała mi serce. Z powodu bólu, który Cathy odczuwała z każdym poronieniem. Z tym, że cierpiała, bo nie mogła otrzymać tego czego pragnęła. Jednak głównie z powodu Bena - najlepszej i najbardziej poczciwej postaci w tej książce, bo go nie da się nie kochać. Moje serce było rozdarte z jego powodu i uwierzcie - rozpłakałam się.
“Arsen” pokazuje, że o małżeństwo trzeba dbać. Każdego dnia. Nie tylko pięknymi słowami i gestami, lecz przede wszystkim szczerością i rozmową, które sprawiają, że związek opiera się na mocnych fundamentach. Nie oszukujmy się - sama miłość nie wystarczy, kiedy nie potrafimy ze sobą rozmawiać, kiedy odsuwamy się i udajemy, że wszystko jest w porządku, chociaż nie jest. To tylko coraz bardziej pogłębia przepaść.  Wiele związków miałoby szansę przetrwać gdyby ludzie potrafili ze sobą rozmawiać. Brak jej coraz bardziej od siebie oddala.
''Arsen'' to książka wielu emocji. Będziecie ją kochać i nienawidzić, płakać i mieć ochotę rzucić nią o ziemię. Jednak jest bardzo warta przeczytania! Roztrzęsie Wami, ale i scali Wasze serce. Ta książka pokazuje konsekwencję błędów, które popełniamy, ale również nadzieję na to, że może być lepiej.

Oryginalny tytuł: Arsen. A broken love story
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Data wydania: 2017 rok
Liczba stron: 450

''Zranieni 2'' H.M Ward

''Nie jesteś już Petem Ferro. Rozumiem. Ja też nie jestem, tą samą Sidney z Jersey. Nie odzyskamy tego, co nam zabrano Peter. Straciliśmy to na zawsze. Jesteśmy jałowi jak ziemia pod spalonym lasem''.

Peter wraz z Sydney zamierzają pojechać do rodzinnego miasta kobiety, aby ta mogła spotkać się z umierającą matką. Jednak, kiedy mężczyzna wyjawia jej prawdę o sobie, Sydney czuje się zdradzona i oszukana. Nie wie już kim tak naprawdę jest Peter oraz jakie jest jego oblicze. Pod wpływem emocji zrywa ich związek i postanawia wyjechać z przyjaciółką. Jednak Peter dla jej bezpieczeństwa nie daje osunąć się na boczny tor i koniec końców w podróż wyruszają razem. Obydwoje będą musieli zmierzyć się z własnymi rodzicami oraz wspomnieniami. Peter jest gotów jest zrobić dla Sydney wszystko, ale czy wybaczy jej to, że w niego zwątpiła?

Przy książkach z serii ''Zranieni'' naprawdę miło spędziłam czas. Autorka ma lekki styl pisania, chociaż przyznam, że niekiedy monotonny, ale nie zdarza się to dość często.
Na początku napiszę Wam jakie mam ''ale''. W którymś momencie postacie Sydney i Petera mnie drażniły. Ta ich zabawa w myszkę i kotka, obrzucanie się tym, kto kogo zranił zaczęło się przedłużać. Nie mogłam się już doczekać, kiedy zaprzestaną tej maskarady i skończą się na siebie boczyć. Bo jak dla mnie są bardzo dopasowani, chociaż w ich związku brakowało mi jakiejś iskry, przyciągania. Miałam nadzieję, że ta książka będzie bardziej pikantna, a okazała się być dosyć grzeczna. 
Pojawiła się również postać, o której chętnie bym przeczytała oddzielną historię. Mam na myśli Seana - mrocznego, niedostępnego brata Petera. Duży, duży plus autorka ma ode mnie za wprowadzenie do książki sępa ''indyka'' czym udało jej się mnie wielokrotnie rozbawić.

''Zranieni 2'' to historia o skrywanym bólu, zagubieniu się i odnalezieniu właściwej drogi. Pokazuje, że nie można wszystkiego kontrolować w życiu. Czasem trzeba odpuścić, stanąć z boku i pozwolić życiu potoczyć się własnym rytmem. Historia Sydney i Petera przynosi nadzieję i ukojenie. Pokazuje, że nie zawsze musimy żyć w mroku, że pojawi się w naszym życiu ktoś, kto przegoni ciemne chmury.


Oryginalny tytuł: Damaged 2 
Cykl: Zranieni (tom 2)
Wydawnictwo: Editio Red/Helion
Tłumaczenie: Małgorzata Stefaniuk
Data wydania: 10 listopada 2017 rok
Liczba stron: 184
Oprawa: miękka

"Zdobyć Rosie. Czas próby" Kirsty Moseley

''Zdobyć Rosie. Czas próby'' to kontynuacja losów Nate'a i Rosie. 
Dla mężczyzny nadszedł czas próby, aby przekonać do siebie Rosie. Nate wie, że ona jest tą jedyną, musi ją tylko do tego przekonać, co nie jest łatwe, gdyż Rosie już raz została zraniona i nie łatwo jest jej zaufać mężczyznom. Poza tym ona nadal uważa, że ten szybko się nią znudzi i znajdzie sobie kogoś bez życiowego bagażu. Jednak on już od dawna nie pragnie zdobyć tylko jej ciało, lecz przede wszystkim serce. Rosie widząc jego starania, coraz bardziej zaczyna się na niego otwierać, a ich relacja z każdym dniem staje się coraz bardziej odważniejsza. Jednak na drodze staje im Josh, który chce odzyskać Rosie i DJ'a.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka