Sierra Cartwright ''Więzy''


''Ty też tego chcesz. Tego szukałaś. Mówiłaś mi, że byłaś niespełniona, może ty powiedziałabyś raczej, że czułaś brak czegoś. To... właśnie to, Laro. Dziś, tylko dziś nie walcz z tym.''

Nienagannie uprzejmy i nieobecny duchem. Jego chłodne maniery idealnie współgrały z szarymi, zimnymi oczami. Dla Lary właśnie taki wydawał się Connor Donavan. Kobieta również aż nazbyt dobrze wiedziała jaki jest przystojny. W końcu był bratem jej najlepszej przyjaciółki i tylko on mógł jej pomóc.

Lara Bertrand to kobieta z klasą. Spędza sporo czasu za biurkiem, aby wyciągnąć rodzinną firmę z tarapatów. Jednak, kiedy wszystko zawodzi kobieta postanawia złożyć Connorowi odważną propozycję małżeństwa. Mężczyzna na nią przystaje, ale ku wbrew oczekiwaniom Lary i on ma swoje warunki. Po pierwsze, będą żyć jak mąż z żoną, a ona wprowadzi się do jego mieszkania. Po drugie, nie będzie zadawała się z innymi mężczyznami i po trzecie, będzie mu uległa i posłuszna. Larze, która bardzo ceni swoją niezależność nie uśmiechają się te zasady, ale wie, że musi zrobić wszystko, aby ratować to, na co tyle lat pracował jej ojciec. 




Szczerze mówiąc nie czytałam Grey'a więc trudno mi będzie ustosunkować się do słów na przodzie okładki. Jednak szczerze mówiąc spotykałam dużo pikantniejsze erotyki od ''Więzów''. Ta książka nie jest zła. Przyznam, że wciąga i trudno się od niej oderwać. Pomimo schematyczności widać, że autorka dużo włożyła w wykreowanie postaci. Jeśli chodzi o sceny erotyczne jakoś nie za bardzo do mnie przemawiały. Były intrygujące, bo pierwszy raz spotkałam się z BDSM, ale nie podziałały na moją wyobraźnię. Fabuła książki też jakoś mi nie pod pasowała, bo była od seksu do rozmów o firmie i z powrotem. Zabrakło mi czegoś codziennego w stosunkach pomiędzy bohaterami, zwyczajnych rozmów wybiegających poza głównym problemem Lary. Connora polubiłam, bo jest silną, zdecydowaną męską postacią, takie jakie lubię, ale nie za bardzo by mi odpowiadało takie rządzenie się. Wiele razy dziwiłam się głównej bohaterce, że tak się dawała. Chociaż główna postać na początku powieści jest stanowcza i pewna siebie to później się robi z niej rozgotowana klucha. 
Na plus jest na pewno pomysł z propozycją małżeństwa. Ten motyw jest dość rzadko spotykany w literaturze erotycznej. Również lekki styl autorki i łatwy język jakim się posługuje sprawiają, że ta książka jest przyjemna w odbiorze. Sceny seksu nie są niesmaczne, wręcz subtelne i ukazane w takiej delikatnej formie, która pokazuje, że BDSM nie jest bestialskim stosunkiem.
Pomimo kilku wad z wielką chęcią sięgnę po kolejną część, bo cała seria zapowiada się obiecująco.  

Oryginalny tytuł: Bind
Cykl: Rodzina Donovanów (tom 1)
Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 12 października 2016
Liczba stron: 300
Moja ocena: 6/10










Za egzemplarz do recenzji, serdecznie dziękuję wydawnictwu: 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka